Dudek i Sójka

Ta historia jest dość krótka: Wyszła sójka raz za dudka. Zamieszkali w swoim gnieździe, A dokładnie w mieście Gnieźnie.

Dzieci mieli nawet wiele – Pięć dziewczynek, chłopców czterech. Żyli sobie przyzwoicie, Aż któregoś dnia o świcie

Przyjrzał dudek im się bacznie, Bo różniły się dość znacznie. Nagle jak go coś oświeci, Krzyknął: — To nie moje dzieci!

Spójrzcie na mojego syna, Czy on dudka przypomina? A syn drugi, ten wysoki, Mógłby synem być, lecz sroki.

Trzeci krótki ma ogonek, Czemu śpiewa jak skowronek? Czwarty ma na główce znamię. A, to znamię ma po mamie.

Teraz spójrzcie na me córki! Ni to moje, ni to sójki. Pierwszej z głowy zniknął czubek, Taki czubek mam ja, Dudek.

Druga też jest podejrzana, Łapki jej jak u bociana. Trzecia ma ogromną głowę, Przypomina raczej sowę.

Czwarta wygląd ma wróbelka I co chwilę sobie ćwierka. Piąta chyba będzie pawiem… Ja tak tego nie zostawię!

I natychmiast, bez ogródek, Zwrócił się do sójki dudek: — Kocham chłopców i dziewczęta, Lecz nie moje to pisklęta!

— Jak śmiesz mówić takie rzeczy! Przecież to są nasze dzieci. Co za bzdury wygadujesz? Zaraz słów tych pożałujesz!

Już wybuchnąć miała bójka, Gdy zjawiła się kukułka: — Och, dziękuję wam, kochani, Za opiekę nad malcami.

Podrzuciłam wam pisklęta, Bo ja jestem wciąż zajęta. Nie mam czasu siedzieć w gnieździe. I tak było w mieście Gnieźnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *